piątek, 3 października 2014

48. Manipulation

Chodziłam bez celu, nie wiedząc gdzie pójść, ale wiedziałam, że chcę być z dala od Jasona tak daleko jak to możliwie.

Zagubiłam się w swoich myślach, gdy poczułam, jak moje kroki prowadziły mnie do jakiegoś nieznanego celu. Ostatecznie oni mogli iść do mojego pokoju, by zobaczyć czy tam byłam.

Stałam pod drzwiami pokoju Tylera. Wypuszczając głęboki, chybotliwy oddech, który nawet nie wiedziałam, że wstrzymywałam. Podniosłam swoją dłoń, trzymając ją w pięści, którą zastukałam 3 razy.

Słyszałam jakieś przepychanie się po drugiej stronie, a następnie drzwi otworzyły się. To był Tyler, ale z drugiej strony, kogo niby miałabym oczekiwać, w końcu to był jego pokój.

-Tak? -obejrzał się zanim jego spojrzenie trafiło we mnie.

-O mój boże, Jazlyn, co się stało?-krzyknął z wciągnięciem mnie do słabo oświetlonego pokoju. Tak naprawdę, światło w ogóle nie świeciło, dlaczego chciałby siedzieć w mroku?

-Lubię siedzieć po ciemku, to przynosi mi sens wygody -odpowiedział i to było wtedy, kiedy zdałam sobie sprawę, że głośno myślałam.

Hej, to było nawet tak jak się spotkaliśmy. Głośno myślałam i właśnie wtedy zdecydował się mówić jego wykład i rady na temat całej sytuacji.

-Jaz...Jaz? -machnął ręką przed moją twarzą.

-Przepraszam. -wymamrotałam.

Kiedy pociągnął mnie, żebym usiadła na jego łóżku, zaobserwowałam niewielkie zmiany zrobione w pokoju.

Zamiast piętrowego łóżka było teraz tylko pojedyncze i była tylko jedna szafka na rzeczy ze sklepu. Ale oprócz tego wszystko było na swoim miejscu.

Poczułam, jak łzy wylewały się z moich oczu, ponieważ właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo moje życie się zmieniło.

-Jazlyn, -wyszeptał przechylając moją brodę w górę, by na niego patrzeć- Co jest nie tak?- wpatrywał się we mnie poważnie, ponieważ pociągnęłam nosem.

Naprawdę powinnam mu wszystko wyjaśniać? Mogę mu naprawdę ufać? To znaczy, opowiedziałam mu już swoją całą historię, więc co za różnica opowiadając mu co zaszło z Jasonem i dziwkarską lalunią Marią?

Prychnął -dziwkarska lalunia?- próbował stłumić śmiech.

-Mam prawdziwy problem z myśleniem na głos.-wymamrotałam prawie do siebie.

-Tak, naprawdę masz.-zgodził się, a jego twarz stała się ponownie poważna.

Zrobiłam głęboki wdech i oddychałam, przed pozwoleniem moim ramionom na gwałtowny upadek.- Ja tylko znalazłam moją "współlokatorkę" z jej językiem w gardle Jasona, gardle mojego rzekomego chłopaka.

[JASON'S POV]

-Przestań mnie kurwa śledzić! -wyplułem, odwracając się, by strzelić Marii zimne spojrzenie. Byłem zdesperowany, by znaleźć Jazlyn i jej wszystko wyjaśnić, ale ta suka nie rozumie aluzji i nie spieprza.

Po tym jak Jazlyn uciekła praktycznie krzyczałem na Marie z tego co zrobiła, jestem zaskoczony, że nikt tego nie słyszał i nie wyrzucił mnie.

Tylko wzruszyła ramionami i powiedziała -wiesz, że to naprawdę lubisz. -z krwawiącym i zadowolonym z siebie spojrzeniem na tej okropnej jej twarzy!

Ok może jestem trochę surowy, nie czekaj.... nie, nie jestem!

Zacząłem szybkie maszerowanie z dala, gdy poczułem jej ręce na swoim ramieniu. Napinając się, obróciłem się jak młynek, by stanąć naprzeciw niej. Wziąłem kilka głębokich wdechów, próbując opanować, by mój najgroźniejszy gniew nie wyszedł na wierzch.

-Co?! -warknąłem.

Uśmiechnęła się niewinnie.-Tylko chcę podziękować t- -przerwałem jej przez odepchnięcie ode mnie, rzucając na ścianę.

-Co chcesz Maria?! -wykrzyknąłem surowo, łapiąc jej ramiona.

-Co naprawdę chcesz?! -Jeszcze mocniej popchnąłem ją na ścianę,  powodując, że wypuściła okrzyk bólu.

Pociągnęła nosem przed mówieniem.- Ja c-chcę tylko p- powiedzieć, właśnie chcę t-

-Oszczędź mi bzdur! -wrzeszczałem, znając to uczucie pulsowania złości w moich żyłach.

-Maria...-napocząłem w niebezpiecznie niskim tonie, uśmiechając się z wyższością do siebie, ponieważ zauważyłem, jak się wzdrygnęła.

-Ta cała ustawa "dziękując mi" nikogo nie nabiera i szczególnie nie mnie, rozumiesz to?- wyplułem.

Gdy nie odpowiedziała z frustracji uderzyłem ręką w ścianę zaraz koło jej głowy. -Powiedziałem czy to rozumiesz?! - krzyknąłem.

-Tak, -pisnęła, próbując przykryć jej twarz.

-Grzeczna dziewczynka. Teraz ty i ja, obydwoje wiemy, że tylko próbujesz mnie uwieść, gdy czegoś chcesz, prawda? -zapytałem ją, powodując zwinięcie się moich rąk w pięści. Zauważyła to i połknęła ślinę przed odwróceniem się do mnie.

-.... Więc, co to jest czego chcesz, Maria....? -powiedziałem wolno, przeciągając każde słowo jakbym rozmawiał z pięciolatkiem.

Cicho przesuwała wzrokiem po podłodze.- Maria … -ostrzegłem.

-Ja... - urwała, kręcąc głową.

-Maria! - wybuchłem, waląc w ścianę jeszcze raz.

-Umrzeć! -wygadała.

Cofnąłem się zdezorientowany.

-Do cholery, umrzeć- upadła, tworząc kłębek z jej ciała i płacząc.

-Nie mogę już tego robić Jason -zaszlochała.

-Nie mogę żyć w tym życiu. Nie cierpię tego! Chcę t-tylko zobaczyć moją rodzinę.

To ten czas, kiedy zacząłem się źle czuć, znajome uczucie winy wbiło się niepostrzeżenie do mnie.

-Już nic tu dla mnie nie ma. - szepnęła

-Dlaczego mnie do tego potrzebujesz? -zapytałem wciąż trochę pomylony z jej prośbą.

-BO ONI MNIE STĄD NIE WYPUSZCZĄ! -wrzasnęła przed zdaniem sobie sprawy co zrobiła i zajęła się szlochaniem jeszcze bardziej.

-I jaki jest to problem ze mną? -strzeliłem z wbijaniem palcy w moją klatkę piersiową.

-Oni mnie obserwują...-zaczęła.

Moje oczy powiększyły się.- Więc oni patrzą na Ciebie ten cały czas?!- wrzasnąłem niekontrolowanie.


-Tak, -potwierdziła cicho. Kurwa!

Pośpiesznie zacząłem szukać peruki, którą przyniosłem tylko po to, aby zdać sobie sprawę, że zostawiłem ją w tym pokoju, w którym byłem z Jazlyn.

-Wyświadcz mi przysługę Maria i trzymaj się z dala ode mnie. Mam większe gówno, by się nim teraz zająć niż ty. -wymamrotałem popychając ją zanim odszedłem pośpiesznie w kierunku tego pokoju.

[TAYLER'S POV]

Obecnie siedziałem z Jazlyn na swoim łóżku. Gdy wyjaśniła wszystko, co zdarzyło się muszę przyznać, że byłem wstrząśnięty. Z tego wszystkiego co opowiadała mi o Jasonie, to wcale nie brzmi jak on.

-Już nie wiem co mam robić- zaszlochała do mojej koszuli.

Próbowałem opierać się pokusie pójścia drogą, gdzie każę jej go zostawić, a wtedy ona zostaje ze mną. Z ręką na sercu to było to co chciałem powiedzieć, że to co mam do powiedzenia, to tęsknota.

-Ale wiedziałem, że nie mogę. Jej uczucia są już całkiem jasne.

-Jednak patrząc na nią jednak, wyglądała na tak załamaną. Mógłbym być jednym, który naprawiłby ..... nie! to byłoby nie w porządku!

Trzymałem ją mocniej, masując jej plecy.

-Jason to wykorzystał. -pociągnęła nosem, usuwając moje ręce z jej ciała.

Wydaję westchnienie, ale w końcu doszedłem do wniosku, że miałem w rzeczywistości zamiar zrobić dobry uczynek.

-Może powinnaś dać mu szansę, by wyjaśnić co się stało. -powiedziałem cicho, prawie nie chcąc, by te słowa opuściły moje usta.

Mogłem prosto dostać się do niej, ale to nie jest odpowiedni moment na to, by pokusa teraz wyszła.
 

-Co masz na myśli? -wyszeptała patrząc w górę na mnie przez jej rzęsy. 

-Wiem, że to brzmi jak banał, ale cholera.... może to po prostu nie było to, na co to wyglądało. Mogę myśleć o tysiącach innych scenariuszach do tego co mogło się zdarzyć z tego co mi powiedziałaś. Do tego wszystkiego wiesz, mogła przyjść do niego i miał gniewne spojrzenie na jego twarzy, gdy odwrócił się do Ciebie, czyli był wkurzony, gdy był z nią. A ty uczciwie weszłaś, gdy już rozmawiali. Mogłaś opuścić ważne części rozmowy. I kryłaś się za nim; nie mogłaś dostrzec jego wyrazów twarzy albo reakcji....Wydaje mi się, że nigdy nie będziesz wiedzieć co naprawdę zeszło chyba, że zapytasz go, bo z tego co mi powiedziałaś nie wydaje mi się, że on jest takim typem gościa -skończyłem uśmiechać się krzepiąco do niej.

Cofnęła się nieznacznie jeszcze dalej z mojego chwytu, a z jej twarzy widać było, że myśli. Jej usta były otwarte, a gdy doszła do wniosku w końcu się do mnie ciepło uśmiechnęła.
 

-Dziękuję Tayler.-przytuliła mnie
 

-Jesteś najlepszym przyjacielem.

Au! Wzdrygnąłem się na słowo 'przyjaciel',ale jednak wzmogłem się, by dać mały, wymuszony uśmiech.

Właśnie byłem surowo obtoczony w strefie przyjaciela przez pierwszą dziewczynę, którą faktycznie lubiłem....nawet nie wiem od kiedy.

Patrzyłem przed siebie oparty o ścianę, kiedy wyszła.
 

Gdy tylko drzwi się zamknęły usłyszałem szurnie w swoim pokoju.

Natychmiast wiedziałem kto to był, to była osoba, przez które ostatnie dwa dni zacząłem nie cierpieć z wielkim zapałem.

Cole Dungus wymknął się z cieni i kroczył dumnie do mnie, jego twarz niosła uśmieszek zadowolony z siebie.
 

-Jestem pod wrażeniem; ona faktycznie Ci zaufała. Dobrze wykonana robota, -mizdrzył się składając jego ręce przez jego klatkę piersiową.


-Nie próbowałem zyskać jej zaufania dla ciebie -popatrzyłem gniewnie na niego.- Chciałem tylko-

-Zrobić blah-blah dobry uczynek -blah-blah-blah! -skończył dla mnie.


-Złożyłeś mądrą decyzję. Potrzebuję żeby wróciła do jej chłopaka. To sprawi, że będzie bolało bardziej, gdy go zabiję. -uśmiechnął się perfidnie do siebie ledwie zdolny,by powstrzymać jego radosne podniecenie.

Zawahałem się patrząc na podłogę.- Jestem niespecjalnie pewny, czy chcę robić to ponownie -mówiłem głośniej


Jego wyraz twarzy natychmiast zmienił się w minę furii.- Co?-warknął.

-Nie czuję się dobrze w ten sposób, gdy to robię. -powiedziałem uparcie podczas wstawania.
 

Złapał mój kołnierzyk, zaskakując mnie i pociągnął mnie bliżej niego.- Zobacz, nie sądzę, że naprawdę chcesz to zrobić, kolego. -splunął przez zaciśnięte zęby.
 

-Mieliśmy umowę...-kontynuował, puszczając mój kołnierzyk i obchodząc mnie dookoła.

-Lęk już nie działa, prawda Tayler?-zakwestionował w bardzo zastraszającym tonie, powodując, że od razu się napiąłem.


-Twoja zmarła siostra mogła pojawić się o każdej porze, czy nie mam racji? I co jeśli jej następne życzenie dla Ciebie będzie pozbycie się starej, uroczej Jazlyn Deremica, bo z jakiegoś nieznanego mi powodu ona ma kontrolę nad tobą! Naprawdę mógłbyś sprzeciwić się jej? Naprawdę mógłbyś powstrzymać się od zrobienia czegoś dla biednej, niefortunnej, bezsilnej dziewczynki? -stanął naprzeciwko mnie, przekrzywiając czoło, chytry uśmieszek już znalazł swoją drogę na jego twarz.

Pozwalam swoim ramionom gwałtownie opaść, ponieważ potrząsnąłem swoją głową w porażce.

-Mogę dać Ci to czego potrzebujesz, by utrzymać ją z dala Tyler … -prawie szepnął przed rozglądaniem się po pokoju.

-Mogę dać Ci czego potrzebujesz jeśli możesz dać mi to czego ja potrzebuję. -skrzyżował spojrzenie ze mną i wpatrywał się uważnie jakby rzucając wyzwanie, by jeden z nas odwrócił wzrok jako pierwszy.

Wydaję chybotliwe westchnienie,- dobra.

Słysząc to, przyłożył rękę do jego ucha. -Co to było?- drażnił się.

-Będę ich miał tu jutro wieczorem.- potwierdziłem.

-Dobra, miejmy nadzieję, że jesteś człowiekiem honoru-, mówił, jakby było to jakieś ostrzeżenie.

 -Mam tak wiele planów dla niej,- mruknął sarkastycznie przed wysunięciem się cicho, zamykając za sobą drzwi z kliknięciem.


***

TAYLER DUPEK.:):):)

Gorsze rozdziały potraficie komentować i od razu ubliżać, zobaczymy, czy potraficie komentować aktualny (mam nadzieję) dobry rozdział.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ.

Evaine.

  

33 komentarze:

  1. Potrafimy komentować i ubliżać ? A potrafisz przyjąć krytykę na klatę ? Nie chcę być niemiła, ale sama widzisz, że ten rozdział jest taki jaki powinien być. Z sensem i składnymi zadaniami. Jeśli podjęłaś się tłumaczenia to czy znowu tak wiele oczekujemy ? Rozumiem, każdy ma obowiązki i zajęcia, mogą zdarzyć się gorsze tłumaczenia. Ale od jakiegoś czasu pojawiały się po prostu wklejone z tłumacza (a przynajmniej tak wyglądały). To tłumaczenie jest świetne, rozdział czytelny i bardzo ciekawy choć nieco krótszy. Mam nadzieję, że nie uraziłam. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu cudowne! Nie spodziewałam się tego po Taylerze, no ale cóż...
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow :O Nie spodziewałam się! Aż boję się pomyśleć co wydarzy się w następnym. Czekam!


    http://collision-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Już nie lubię Taylera. Rozdział naprawdę fajny i szybko się go czytało. Z niecierpliwoscią czekam na następny. ;)
    @daria_222

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz czuję się winna,że w ogóle zabrałam głos.
    Ten rozdział czytało mi się świetnie. Bardzo dobrze przetłumaczony, wszystko się zgadzało.
    Tylko nie rozumiem tego,że od razu jesteś zła na cały świat,że ktoś ci coś "zasugerował" ja swojego komentarza nie uważam za hejt czy krytykę, a sugerowanie.
    Ale skoro ty to tak odbierasz, to już nie jest moja wina.
    Pozdrawiam i liczę,że już nie będziesz się na mnie obrażać ;)
    Mogę czekać dłużej na równie dobry rozdział :D
    H.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to opowiadanie wlasnie je znalazł i przeczytałam całe ! ❤️ Zakochana sie

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja już polubiłam Taylera -,- Tu nie można nikomu ufać :\ Szkoda mi Jazlyn :`( Do następnego \ Monia :*

    OdpowiedzUsuń
  9. super mam nadzieje ze nie przesaniesz tluamczy never

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietny rozdzial, cudownie przetłumaczony jaki i poprzednie.

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG,nie spodziewalabym sie tego po Taylerze!!
    jestem mega ciekawa co planuje Cole i co sie dajlej stanie z Jaz!
    czekam na kolejne! x

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny, czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  13. NIENAWIDZE Taylera. Bylo wszystko ok, a teraz co? Dupa ! Jaka wredota...

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do rozdziału:
    Dobrze się go czytało, widać że przetłumaczony z sensem i spójnością :)
    Co do ciebie:
    Mogłabyś po prostu przyznać że tamten rozdział był beznadziejnie przetłumaczony, a nie obrażasz się o UZASADNIONĄ krytykę :c

    OdpowiedzUsuń
  15. jak dla mnie rozdział świetnie przetłumaczony, a do tamtego, jakoś nie mam zastrzeżeń, tak jak inni ;o wiem jak trudno się tłumaczy takie długie rozdziały, bo sama tłumaczę Afterlight:) (http://www.wattpad.com/58089237-afterlight-by-queens-t%C5%82umaczenie) Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  16. A to Chuj.... niby ją lubi a wspolpracuje z Szumowina xd Ugh ://rymowanki 1d

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny! *.* nie wierzę ,że Tyler to zrobił.. Co za dupek.. :| nie mg się doczekać nexta! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. co za dupek :'(

    cudny świetny normalnie miód , malina i nutella <3

    mam nadzieję , że zechciałabyś wpaść do mnie :) http://on-life-jb-ff.blogspot.com




    OdpowiedzUsuń
  19. Prosze tlumacz dalej to jest swietne :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowny :* mam nadzieje, że nadal będziesz tłumaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dalej! Dalej! Dalej!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  23. jezuu wkurwiłam sie na taylera!! omgg!! mam nadzieje ze uda ci sie dokonczyc tlumaczenie 💞✌

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział, czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dobrze przetłumaczony, czekam na kolejny :))

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Followers