wtorek, 16 lipca 2013

29. Deja Vu

Mówi się, że możesz kontrolować łzy dopóki nie pozwolisz spłynąć pierwszej, straciłam kontrolę.
-Proszę, przestać.- prosiłam w kółko, ale on mnie nie słuchał.
Wyglądało na to że znudziło mu się moje błaganie i mnie uderzył.... mocno. Krzyknęłam przykrywając twarz rękoma by zablokować inne ataki.
Nie zrobił mi nic... jeszcze. Wydawało się że jak na razie zadowalało go wpychanie języka do moich ust.
To zdarzyło się o jeden raz za dużo – pomyślałam kipiąc ze złości. To jakbym jeszcze raz miała deja vu! 
Zepchnęłam go z siebie z taką siłą na jaką było mnie stać... co lewie w ogóle go przesunęło... i spoliczkowałam go tak mocno jak umiałam.
Zastygł w bezruchu oczywiście szokowany moim działaniem... Boże, nawet nie wiesz jak dobrze się z tym czułam! 
To jasne, że żadna z jego ofiar nigdy wcześniej czegoś takiego nie zrobiła, to była dla niego całkowita nowość.
Odzyskał opanowanie i złość pojawiła się na jego twarzy... Cholera. Kurde, cholera, kurwa! Po cholerę to zrobiłam?!
To wszystko przemknęło mi przez myśl gdy przygotowywałam się by zablokować kolejny atak.
Popchnął mnie na ścianę, odrywając moje ręce od twarzy uderzył mnie. Raz, dwa, trzy razy. Trzymał moje nadgarstki jedną ręką, a drugą mnie bił.
-PRZESTAŃ.- krzyczałam ciągle, ale daremnie. Jego pięść działała jak żelazko na moją i tak już posiniaczoną skórę.
Myślałam, że nie ma niczego gorszego niż uczucie w mojej złamanej nodze, ale okazało się że byłam w błędzie.
Wycofał swoją rękę do tyłu i skuliłam się czekając  na następne uderzenie, ale ono nigdy nie nadeszło. Tylko stał z dłonią zwiniętą w pięść, ciężko oddychając. 
-Przepraszam... Nie mogę tego zrobić. Nie mogę udawać, że tego chcę.- wydyszał.- Bardzo mi przykro- powiedział wolno, wypuszczając mnie ze swojego mocnego chwytu.- I zasłuchiwałem na to spoliczkowanie.
Patrzyłam jak te słowa opuszczają jego usta w kompletnym szoku .
Przyciągnął mnie do siebie i owinął swoje ramiona wokół mnie. Poczułam dreszcze i wtedy odnalazłam swój głos.
-Co ty robisz?- wyrzuciłam z siebie próbując się wydostać. Nawet nie posunęłam go o centymetr.
-ODCZEP SIĘ!- krzyknęłam szarpiąc jego ramiona. Pośpiesznie odsunął się do tyłu zauważając zadrapania które mu zrobiłam.
-Spójrz...- wyciągnął rękę w moją stronę, ale szybko się cofnęłam. 
-Nie dotykaj mnie do cholery, ty potworze!- wykrzyczałam, łzy spływały po moich policzkach i złość brała nade mną górę.
Spuścił wzrok zawstydzony sobą. Co on robił?
Nie zrozumcie mnie źle, cieszę się że już nie używa mnie jako ludzkiego worka treningowego. Ale myślę że ta nagła zmiana przerażała mnie jeszcze bardziej.
Kontynuowałam czekanie aż coś się stanie, aż mój pech da o sobie znać.
W końcu spojrzał w górę.
-Wiem że Henry jest zły, ale nigdy nie sądziłem że będzie mi to kazał zrobić rodzinie.- wyszeptał.
Otworzyłam szeroko oczy.
-C-co?- wyjąkałam niepewna czy dobrze go usłyszałam.
Patrzył na mnie poważnie zanim odpowiedział.
-Jestem twoim bratem.
Co się do cholery dzieje? Czy to jakiś rodzaj niesmacznego żartu?! Prawdopodobnie po raz milionowy chciałam się obudzić z tego koszmaru.
-Ale... N-nie... Kłamiesz.- udało mi się wydusić.
-Nie kłamię.- odpowiedział spokojnie.
-Tak, kłamiesz! Jeszcze kilka minut temu wpychałeś swój język do moich ust, jeśli byłbyś moim bratem to nie zrobiłbyś tego!- wypaliłam w odpowiedzi.
-Formalnie rzecz biorąc jestem twoim przyrodnim bratem.- wzruszył ramionami.
-Co to za różnica?! To niczego nie zmienia!- krzyknęłam.
Odwrócił wzrok wzdychając.
-Wiem. -odpowiedział cichym głosem.- Nienawidzę tego tak bardzo jak nienawidzę swojego imienia.- wyszeptał opierając swoje ramiona o ścianę po obu moich stronach.
Przestraszyłam się i bardziej przysunęłam się do ściany.
-Proszę, zabierz swoje ręce z dala ode mnie.- powiedziałam przełykając ślinę.
Kątem oka zauważyłam jak coś się porusza. Wolno odwróciłam głowę zauważając coś błyszczącego. Gdy osoba podeszła bliżej moje oczy szerzej się otworzyły.
Tą osobą był Jason... ze strzelbą.
Zanim mój mózg mógł zarejestrować co się dzieje, wycofał rękę i uderzył nią Szumowinę w głowę.
Wzdrygnęłam się gdy upadł na podłogę prawie ciągnąc mnie z sobą. Wciąż był świadomy, ale tylko trochę.
Jason wskoczył na niego, przyciskając go do podłogi tak że nie mógł się poruszyć i w kółko uderzał jego twarz wykrzykując przekleństwa. 
-TY GŁUPI ZŁY MAŁY POJEBAŃCU! PRZYSIĘGAM ŻE JEŚLI KIEDYKOLWIEK ZŁAPIĘ CIĘ DOTYKAJĄCEGO JEJ, JEŚLI KIEDYKOLWIEK ZŁAPIĘ CIĘ PATRZĄCEGO NA NIĄ, JEŚLI KIEDYKOLWIEK ZŁAPIĘ CIĘ-
-Jason przestań!- krzyknęłam przerywając mu, ale to tylko wydawało się jeszcze bardziej go zdenerwować. Wstał, złapał strzelbę i huknął go nią w twarz.
Chwilę mi zajęło zdanie sobie sprawy z tego co robi, bo byłam zbyt zaskoczona jego gniewem.
Jednak byłam bardzo szczęśliwa, że się obudził. Nagle naszło mnie miliard innych myśli i nie miałam szansy zareagować.
-Jason, proszę, przestań go bić!- błagałam szarpiąc jego rękaw gdy na niego nadepnął. Pozbył się mnie i kontynuował.
-JASON PIERDOLONY MCCANN POSŁUCHAJ MNIE!- wrzasnęłam.
Odwrócił się szybko, zaskoczony i zdezorientowany tym że na niego nakrzyczałam.
-Powiedziałaś to samo z Henrym i popatrz gdzie teraz jesteśmy.- stwierdził patrząc na nieprzytomnego Szumowinę i z powrotem na mnie.
-Proszę.-wyszeptałam patrząc w dół by ukryć łzy napływające do moich oczu.
-O cholera, nie nie nie, proszę nie płacz.-wypalił przyciągają mnie do siebie.
-Przepraszam.- wyszeptał cicho w moje włosy gdy owinęłam swoje ramiona wokół niego, cicho szlochając.
-Dlaczego nie przestałeś?!- krzyknęłam histerycznie, ale wyszło to stłumione ponieważ moja twarz była ukryta w jego klatce piersiowej.
-Nie masz pojęcia jak to było- wymamrotał gdy podniosłam swoją brodę by na niego spojrzeć.- Jazlyn, byłem przytomny przez przynajmniej pół godziny ale ten narkotyk mnie sparaliżował. Nie wiesz jak bardzo zabijało mnie od środka to, że nie mogę ci pomóc.
O Boże... nawet nie wiedziałam co na to odpowiedzieć. Odebrało mi mowę. Po chwili w końcu coś przyszło mi do głowy.
-Jeśli słyszałeś wszystko to wiesz, że on jest moim bratem?- powiedziałam cichym głosem.
-Tak, trochę braterskiej miłości.- zakpił potrząsając głową.
Próbowałam się poruszyć i przypomniałam sobie o ostrym bólu w nodze. Zmarszczyłam twarz próbując usiąść.
Jason zdał sobie sprawę z tego co się działo i mi pomógł. 
-Myślę, że ją złamałam.-wyszeptałam.
-Nie, to oni ją złamali!- Jason stwierdził przez zaciśnięte zęby, zaciskając mocno pięści.
-Moja mama nigdy nie mówiła nic o starszym bracie. Myślisz że on... no wiesz, kłamie?- rozważałam.
Jason pokręcił głową odchrząkując. 
-Może to było coś o czym wolałaby zapomnieć.- zadrżałam pojmując jego słowa.
-Jak to się dzieje? Dlaczego on w ogóle jest żywy? Widziałam jak go postrzeliłeś.-szepnęłam.
-Jazlyn, przysięgam na Boga że nie ch- zaczął, ale przerwał mu zachrypnięty głos Szumowiny.
-On nie chybił.
Czekaj, co? Jeśli nie chybił to co robi Henry chodząc, mówiąc i będąc żywym?
Po wyrazie twarzy Jasona to było jasne, że myślał o tym samym. Obydwoje zachowaliśmy ciszę ewidentnie wyczekując aż Szumowina powie coś więcej.
To wymagało trochę wysiłku od Szumowiny by usiąść, ale w końcu mu się to udało.
Wydawało mi się dziwne to, że ani raz nie poskarżył się na swoje siniaki.
Czy myślał że na nie zasłużył, czy był po prostu przyzwyczajony że takie rzeczy się zdarzają?
Ta myśl przyprawiła mnie o dreszcze. Jak bardzo źle Henry ich traktuje?
Polizał swoje spierzchnięte usta i otworzył buzię by przemówić.
-Wiem to tylko dlatego, że Henry raz był pijany. Następnego ranka, gdy zdał sobie sprawę że mi powiedział, był tak wściekły że.... Nie chcę o tym mówić. W każdym razie kiedy miał 9 lat został wyrzucony z jadącego samochodu... przez swojego ojca. Przechodzień był świadkiem zdarzenia i był na tyle miły, że zadzwonił po pomoc. Zabrali go do szpitala i ciężko krwawił. Miał skrzep krwi w głowie i uszkodzoną czaszkę. 
Jason jęknął tracąc cierpliwość.
-Po prostu przejdź do rzeczy proszę. Nie mamy wiele czasu, oni mogą się ukazać w każdej chwili!
Szumowina podniósł swoje ręce w rezygnacji zanim kontynuował.
-Skracając historię, ma blachę w głowie.
Jason niemal zakrztusił się powietrzem.
-Co masz na myśli mówiąc blachę?!
Szumowina westchnął.
-Nie chybiłeś kiedy go postrzeliłeś. Kula po prostu go nie uszkodziła.
Głowa każdego z nas odwróciła się w kierunku drzwi gdy usłyszeliśmy odległy dźwięk zbliżających się kroków.
-Musimy wyjść teraz; nie pozwolę żeby coś jeszcze ci się stało.- skrzywiłam się kiedy Jason mnie podniósł, wszystko mnie bolało i wciąż byłam mętlik w głowie jak to się stało że Szumowina był moim bratem.
Chciałam zostać i wymusić od niego tą historię, ale wyczułam naleganie w głosie Jasona i wiedziałam że teraz nie był czas na sprzeczanie się.
Delikatnie umieścił moje ramię wokół swoich podczas gdy kuleliśmy w stronę drzwi.
-Czekajcie!- głos Szumowiny rozbrzmiał i usłyszeliśmy przepychanie za nami gdy podnosił się z ziemi.
Jason zatrzymał się wydając z siebie sfrustrowane westchnięcie gdy odgłos kroków zbliżył się jeszcze bardziej.
Było już ciemno, więc liczyliśmy na to że nie zauważą jak się wymykamy i bylibyśmy niezauważalni.
-Chcę pomóc.-stwierdził Szumowina podchodząc do nas.
Jakby wszystko nie mogło być bardziej pogmatwane!
Ale teraz nie było czasu na analizowanie rzeczy i szczerze nie byliśmy w stanie przepuścić jakiejkolwiek pomocy.  


__________________________
tego się nie spodziewaliście, prawda? hihihi 
przepraszam za błędy jeśli są, a pewnie są x 

@vansonbiebur

45 komentarzy:

  1. owszem, tego się nie spodziewałam o_O
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nieźle pokręcone o.O
    ale czekam z niecierpliwością na klolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ruhferuiohfvoerhgosghfioh
    kocham cię
    erfhgoeuhrguoeir
    kocham to
    erjoughei
    kocham!
    vheh

    POZDROWIENIA. <3
    @onhazz

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w cholernym szoku : OOO

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja się spodziewałam tego że Szumowina (lol, co imię) im pomoże
    jestem ciekawa co będzie w następnym rozdziale x

    OdpowiedzUsuń
  6. Yay, nareszcie *_*
    świetne tłumaczenie.!
    zapraszam do mnie
    www.aslongasyouloveme-forevertogether.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. iwadskjnqwfnw straszne *.*

    /@ClaykaBelieber

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełny zwrot akcji!! :oo Super? Czekam nn:)

    OdpowiedzUsuń
  9. też chcę mieć taką blachę w głowie haha

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne noo chce następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Omg. Hahaha. Szumowina jej bratem? Emocje, emocje @GrandMcBer

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowity zwrot akcji godny tylko najlepszego z najlrpszych opowiadan. po raz milionowy dzieki za czas spedzony nad tlumaczeniem:**** JESTEŚ NAJLEPSIEJSZA;) @dianee2805

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny rozdział. oby szumowina im pomógł

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialne! :>
    iahafxtslepxhxualsn!!!
    Kocham to <3
    (y)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja nie mogę co tu się dzieje!!!. kocham to! jesteś niesamowita @EachDayIsDrive

    OdpowiedzUsuń
  16. extra ♥
    czekam nn ;)
    Całujee Lola ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogłam się doczekać! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow.... Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  19. Yyy tak tego się nie spodziewałam O.o

    OdpowiedzUsuń
  20. Yyy... Jestem w małym szoku...
    Po pierwsze: JAKIM CUDEN SZUMOWINA JEST BRATEM JAZLYN?! Oby tylko nie była jeszcze córką Henry'ego bo chyba nie dam sobie rady z tą informacją xd Mam nadzieję, że ten wątek wyjaśmi się w następnym rozdziale c:
    Po drugie: Nareszcie Jason sie "obudził" i ciasteczkowa trucizna przestała działać, jeeee! xd
    Po trzecie: nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna i doceniam fakt, że tłumaczysz to opowiadanie. DZIĘKUJĘ CI <3
    @Ally_Belieber_

    OdpowiedzUsuń
  21. wow jestem w szoku :o
    czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, te opowiadanie coraz bardziej mnie zaskakuje o.O
    Ja myślałam że Henry używa jakiś mikstur, które sam zrobił na nieśmiertelność, a tutaj się okazuje że ma blachę w tej swojej pierdolonej czaszce.. Niespodziewałam się że Szumowina (lol, co za imię) jest bratem Jazlyn :o

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, te opowiadanie coraz bardziej mnie zaskakuje o.O
    Ja myślałam że Henry używa jakiś mikstur, które sam zrobił na nieśmiertelność, a tutaj się okazuje że ma blachę w tej swojej pierdolonej czaszce.. Niespodziewałam się że Szumowina (lol, co za imię) jest bratem Jazlyn :o

    OdpowiedzUsuń
  24. Domyśliłam się ze Szumowina bd chciał pomóc po tym jak w poprzednim rozdziale odzywał się do Henrego, ale nigdy w życie nie spodziewałam się ze on może być jej bratem :o zakochałam się i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  25. koooooooocham to!*-*

    OdpowiedzUsuń
  26. no tego się nie spodziewałam!
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  27. O W DUPĘ . ;/ O M G . NO TEGO TO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM !

    OdpowiedzUsuń
  28. O kurdeeee tego sie nie spodziewałam ;o
    Mam nadzieje, że uda im sie uciec!
    nie ma błędów!
    Swietnie tlumaczysz <3
    Czekam na NN ;*
    @ahmyMalik

    OdpowiedzUsuń
  29. Znali się od małolata,
    On ciągle z nią latał
    Żywiła go uczuciem, lecz nie trawił go jej tata
    Jej rodzice materialiści to oni wczytywali setup
    Wymagania: BM-ka i złota karta
    Lecz Oni na przekór razem
    W imię miłości ojciec groził, ze jak nie zostawi 
    To ją wykończy
    Zaczarowani –On młody, Ona młoda
    Płynęli po tej samej fali, obydwoje spod skorpiona
    W oczach nie płomień, a pożar
    Głębokie spojrzenia
    Poznali się na blokach – ta sama dzielnia
    Niedostępna jak śnieg tego lata
    Padał deszcz gdy kłamała że kocha go jak brata
    Niespełniona miłość w jego oczu toni
    Słona przelana kropla pocałunkiem dla jej dłoni
    Zrozumiała że nie umie się już bronić
    Oddali się sobie pośród suchej trawy woni
    Kogo ta miłość obchodzi?
     Tylko ciebie i mnie
    Nuciła pod nosem pakując walizkę
    On czekał już na dworcu w jedną stronę bilet
    Bo za chwile uciekną stąd jak najdalej byle
    On nie miał nic
    Ona zostawiła wszystko w tyle
    Czekała na te chwile słodkie jak daktyle
    Zakochani aż po kres
    Powiedz czy już wiesz kogo ta miłość zabije?
     she-is-my-queen.blogspot.com
    Jeśli zaciekawił Cię ten kawałek to zajrzyj i zostaw, po sobie ślad. ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Dopiero dzisiaj zobaczyłam tego bloga ;D Przeczytałam wszystkie rozdziały w niecałe 2h. Podoba mi się tłumaczenie. Dziękuje że wogóle tłumaczy to opowiadanie ;) Tak czy siak nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Hehe jak widać masz kolejną, nową czytelniczkę ;D

    Acacia Xxx

    OdpowiedzUsuń
  31. OMG ! Ja noe moge jaka akcja . Oby przeżyli , oby przeżyli . Blacha w głowie !? CIEKAWE ! XD oby tak dalej . A i dzięki za to , że tłumaczysz . POZDRO . ;&

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Twój blog został nominowany. Więcej dowiesz się tutaj - http://thelakehousejb.blogspot.com/2013/07/nominacja.html :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow. Owowowow. TO NIBY KURFFFFA JAK GO ZABIĆ ?!!!!!!???!!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Nominowałam Cię do 'The Versatile Blogger' więcej na http://tlumaczenie-locked-up.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html?zx=d83ff1e172b5f73c

    OdpowiedzUsuń
  36. świetny roździał.
    Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów.
    Zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam. Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)
    http://nasciemarzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. Nominowałam Cię do 'The Versatile Blogger'. więcej na: http://tlumaczenie-changed.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger.html

    Lilly xo

    OdpowiedzUsuń
  38. cudowny :*
    Ja chcę więcej *_*
    Kocham to ;**
    Jezu tyle emocji jest tutaj gnwongw
    chce wiedzieć czy ten jej "BRAT" na serio im pomoże..
    Hej. Nominowałam Twojego bloga, do The Versatile Blogger. W 100% na to zasłużyłaś. Więcej o zasadach u mnie, na http://darkhopeofloveandpain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Followers