środa, 17 września 2014

47. Misunderstandings





-Cześć Jasey, -powiedziała przeciągając samogłoski, skradając się do niego.- Sporo czasu się nie widzieliśmy, huh? -zaczęła pocierać jego biceps.

Moje usta opadały, a on zrobił krok do tyłu, by uniknąć jej pazurów.- Czego chcesz, Maria?-zakwestionował w znudzonym tonie.

-Chcę tylko podziękować...znowu- rzuciła mu swój perłowy uśmiech, podczas bawienia się końcem jej topu.

Wyjęczał z rozdrażnieniem, ukrywając twarz w dłoniach.- Nie Maria.-stwierdził stanowczo z aluzją ostrzeżenia.

-Czemu nie? Przedtem zawsze to lubiłeś zanim.....- udawała z jej nie jasną wypowiedzią zmieszanie.

Ja po prostu stałam tam, podczas, gdy Jason potarł swoje skronie próbując zrozumieć co się właśnie dzieje.

Gdy wspomniała o jego imieniu wcześniej w naszym pokoju wkurzyłam się i zapytałam jakim cudem go znała. Powiedziała mi, że rozmawiam o nim w swoim śnie- I teraz wiedziałam, że to nie jest przypadek.

-Nie chcesz zrobić tego jeszcze raz? Wiesz co robiliśmy. Pamiętasz Jasey? -kontynuowała.

-Gdy trzymałeś swojego dużego chuja w mojej małej-

-OK! Wystarczy. Nie potrzebuję, ani nie chcę o tym słyszeć!- obróciłam się wokół i głośną stąpałam w innym kierunku.

Nawet nie chcę wiedzieć co to było i z ręką na sercu myślę, że zaraz zwrócę swoje śniadanie.

-Bardzo dziękuję Maria! -usłyszałam warknięcie Jasona, na które ona zareagowała płaczem- ale co ja zrobiłam?

Wypuszczam głośne westchnienie, potrząsając moją głową. Nawet nie myślę, że ona jest tak nieświadoma.

[Jason's POV]

-Bardzo dziękuję Maria! -warknąłem próbując przezwyciężyć chęć uderzenia jej, ponieważ jak moja najbardziej zaangażowana relacja właśnie odchodzi.

Może dlatego, że nie będę nawet w stanie nazwać jej już moją dziewczyną, wszystko dzięki tej suce tutaj!

-Ale co ja zrobiłam?-pociągnęła nosem nieznacznie, wywołując łzy. Przewróciłem tylko na nią oczami i się odwróciłem. To była swego czasu sprawa więc dlaczego nie mogła tego załapać?

 Chodzi mi o to, że zawarliśmy umowę, że będzie szła po swoim boku, a ja razem z nią, to nie takie proste jak jest.

Nawet nie chciałem robić czegoś szczególnego każdym razie, tylko potrzebowałem kogoś i była tam.

Praktycznie rzuciła się na mnie wcześniej i hej.... jestem nastolatką z hormonami.

Biegłem za Jaz w retrospekcji, ale Maria latała po mojej głowie na wysokich obrotach.

Zwinęła się w kłębek w płaczu w narożniku, została zatrudniona kiedyś wieczorem dla mojego brata. Mogłem powiedzieć, że nie jest jak reszta.... nie cierpiała swojej pracy.

Przewróciłem oczami, ignorując ją do czasu gdy nie nie mogłem już tego znieść. "Możesz się kurwa zamknąć?- krzyczałem i natychmiast zapadła między nami cisza.

Uśmiechnąłem się w zadowoleniu, ale zmarszczyłem brwi, gdy wciąż słyszałem, jak pociągała nosem cicho. Jęknąłem pocierając moje skronie. (mam skłonności do robienia tego dużo, gdy jestem zestresowany)

Jej głowa skwapliwie spojrzała na mnie. Mogłem zobaczyć strach w jej oczach i zawahała się nieco. Kontynuowałem posuwanie do przodu patrząc, że skuliła się bardziej nie wydając żadnego dźwięku....albo próbując odejść jeśli o to chodzi.

Wow, musieli ją dobrze wytresować-pomyślałem.

-Proszę nie, -ośmieliła się szepnąć, ponieważ ukucnąłem przy niej.

Poczułem ściśnięcie serca z powodu winy, ile razy musiała to znieść?

Ale to nie był jedyny powód przez, który czułem się winny. Byłem jednym z ludzi, którzy zabili jej rodzinę, aby mieć ją, przede wszystkim.

Nie miała żadnego pojęcia, że to byłem ja z powodu maski, którą nosiłem w tę noc.

To nie było coś co było moją codzienną linią pracy,  ale byliśmy w zrozpaczonej potrzebie mania pieniędzy, a kiedy miałem zaproponowaną tę pracę nie mogłem jej odrzucić.

To nie było nic osobistego, tylko biznes. Nigdy nie pomyślałem, że mógłbym faktycznie zobaczyć ją jeszcze raz w każdym razie; była tylko losową laską, którą potrzebowałem w tamtym momencie.

To był tryb życia; jacyś ludzie żyją, jacyś ludzie umierają.

-Jak się nazywasz? -powiedziałem w najlepszym tonie jaki mógłbym wyczarować.

-Babeczka. -wyszeptała, spuszczając wzrok
.
Śmiałem się potrząsając moją głową.-Twoje prawdziwe imię, skarbie.-naciskałem.

Popatrzyła w górę na mnie ze zdziwieniem.- M-Maria … -wyjąkała po czym zamarła, powodując, że przewróciłem oczami, ponieważ nie powiedziała mi całej rzeczy. Nie miałem czasu dla tego gówna w ten sposób!

-Nazwisko?! -strzeliłem surowo bębniąc palcami niecierpliwie.

-Stone, -wygadała prawie natychmiast cofając się ze strachu przede mną. Maria Stone... tak to była ona, w porządku.

-Dobrze Maria Stone, miałabyś coś przeciw zamknięciu się?!Mnóstwo gówna mam tu do roboty, a ty niczego nie ułatwiasz! -warknąłem mając nadzieję, że pojmowała sytuację i nie musiałbym powtarzać się.

-Jak się nazywasz? -słyszałem jej szept.

Uśmiechnąłem się z wyższością odwracając się do niej; mogłem mieć zabawę z tym.- Dlaczego tak bardzo chcesz wiedzieć?- uniosłem brew czekając na jej odpowiedź.

-Ja... um... mniejsza o to... -walczyła ze swoimi słowami. Zachichotałem nieznacznie na jej reakcje.

-Jason...-przerwałem dla wywołania dramatycznego efektu.- … McCann!

Popatrzyłem w rozbawieniu, ponieważ przełknęła ślinę, przenosząc daleko jej wzrok. Przysięgam, że te kobiety są takie same! One, każda z nich maj dokładnie taką samą reakcję, gdy mówię im kim jestem.

Ale potem zrobiła coś niespodziewanego.

-Mogę zostać z-z t-tobą?

Zmarszczyłem swoje brwi zbity z tropu.- Co masz na myśli? -skupiłem całą swoją uwagę na niej, próbując zachować spokój.

Prawie warczałem, ponieważ zobaczyłem, jak łzy powróciły falą do jej oczu i wpatrywała się we mnie błagalnie.

-Proszę Jason; mogę sprawić, że poczujesz się dobrze. Po prostu nie chcę tam wracać, -ona zmarszczyła jej twarz z obrzydzeniem, jak powiedziała słowo "tam" i spojrzała na mnie z nadzieją.

Wykpiłem głośno, czy ta suka mówi serio? Czy ona w ogóle myśli, jak wiele gówna przyniesie mi, ile śmierci będą wiszące nad moją głową?
-Kurwa nie! -stwierdziłem stanowczo, obracając się i oddalając się.

Usłyszałem, jak szloch uniknął jej warg i kroki zaraz za mną.

-Proszę tylko...-napoczęła, ale zatrzymała się, ponieważ obróciłem się niemal przewracając ją.

Nie powinienem być dla niej miły, teraz nie chce kurwa zostawić mnie w spokoju!

Maria wzięła głęboki chybotliwy oddech, wpatrując się do moich oczu, boże ona jest irytująca!

-Proszę tylko pozwól mi sprawić, że poczujesz się dobrze. A następnie możesz decydować czy chcesz zatrzymać mnie albo i nie, -uśmiechnęła się w górę u mnie przy odrobinie szczęścia.

Zawahałem się oczyszczając moje gardło...., który zrobił nierozsądne krząknięcie. Poczułem, jak się usztywniłem, ponieważ jej ręka głaskała przeszło mój członek.

To zajmie dużo więcej niż myślałem, zadowolony z siebie.

-Proszę?-powiedziała przeciągając samogłoski uwodzicielsko przygryzając moją małżowinę uszną.

Cóż....kurwa!

Wiesz co, mam to w dupie. Pracowałem cały dzień i potrzebuję jakiegoś odprężania.

Z całą siła popchnąłem ją na ścianę i zaatakowałem jej szyję z byle jakimi pocałunkami.

'Dziwka' pomyślałem do siebie, ponieważ jąkała głośno. Umalowałem swoją drogę do jej warg.

-Umowa- wymamrotałem naprzeciwko nim chociaż nie miałem żadnego zamiaru faktycznie jej potem zatrzymując.

W duchu trzepnąłem siebie, ponieważ pobiegłem przez azyl wciąż szukając Jazlyn. Nie mogła zajść daleko prawda? Musiałem sprawić, że ona zrozumie, nie mogę jej zgubić. Nie jeszcze raz.

Znalazłem, jak moje myśli podróżowały z powrotem do Marii i jak głupi byłem.

Miałem 3 rundy seksu z nią tamtej nocy i zapomniałem o wszystkich planach, które miałem zrobić.

W duchu przekląłem ją, że sprawiła, że zapomniałem,  a potem także przekląłem wszystkie prace, które miałem i wtedy musiałem się śpieszyć, pomimo, że Alex miał kolejną dziwkę.

Powiedział w swoich słowach, - masz dość odwagi, by dać się w końcu przelecieć; nie zamierzałem Ci przerywać!

W duchu przekląłem go też, bo znów przypomniałem sobie całe gówno, które musiałem robić do południa następnego dnia.

Spędziłem cały poranek przy pracowaniu nad tym. Gdy w końcu skończyłem odwróciłem się, by zobaczyć Marię wtedy opartą o framugę drzwi.

Przewróciłem oczami i zwróciłem moją uwagę do pakowania ważnych papierów w moje ręce.


Podeszła do lodówki i wyjęła butelkę wody. Poczułem, jak moje pięści zaciskały się, ponieważ właśnie zrobiła to bez pozwolenia i zatańczyła walca wokół tak jakby posiadała to miejsce.

-Wiesz czego to miejsce potrzebuje? -zapiszczała.

-Kobiecej ręki! -stwierdziła uśmiechając się- o to chodzi!

-Widzę, że już czujesz się jak w domu. -zacząłem, podchodząc w kierunku jej walcząc z trzymaniem gniewu od środka sprawiając żeby mój głos był neutralny. Szczerze, kim ona myśli, że jest?

-Tak, -uśmiechnęła się promiennie wyraźnie nie wyczuwając pogorszenia w moim głosie.

Złapałem jej ramię i zacząłem zaciągać ją do drzwi głównych.-Chodźmy -rozkazałem.

-Co? G-gdzie idziemy? -pociągnęła nosem.


-Z powrotem do domu dziwek, skąd przyszłaś -wypaliłem nie mogąc trzymać mojego gniewu już dłużej.


A-Ale powiedziałeś o-ostaniej nocy? -wyjąkała, załamując się.

Wypuszczam ciężkie westchnienie frustracji, człowieku, ona jest zrozpaczona.

To jest nie tak,że jestem bez serca całkowicie, zastanowiłbym się nad zatrzymywaniem jej tu, ale tak jak powiedziałem wcześniej, miałbym grożenia śmiercią w centrum mnie.

-Nie odsyłaj mnie tam proszę; raczej umarłbym niż miałabym tam wracać. Proszę, zabij mnie za to! -zaszlochała spazmatycznie uwalniając się od mojego chwytu i zwijając się w kłębek na podłodze.

Zadrapałem grzbiet swojej szyi niezgrabnie.

-Cóż, nie można dokładnie cię zabić albo ... to będzie takie same, jak cię tu zatrzymam. W rzeczywistości konsekwencje mogą być jeszcze gorsze, gdybym zabił jednego ze swoich nakładów- Wzruszyłem nonszalancko ramionami, ale wewnątrz czułem atak winy i pośpiechu w moich żyłach. 


To było tylko maleńkie, ale to było wciąż tam było, i to sprawiło, że przemyślałem na nowo co robiłem.


Westchnąłem po długim momencie nie mówienia.-wracaj do środka.-wymamrotałem.



Jej głowa naszprycowała się prawie natychmiast.- Co?- -szepnęła jakby nie usłyszała mnie.


-Powiedziałem wracaj do środka! -wykrzyknąłem.


-Właź, zanim zmienię zdaine -rzuciłem kipiący gniew uczucia ze środka mnie.

Kiwnęła głową szybko i czmychnęła wygodnie do mojego domu.

-A, i Maria.... -złapałem jej ramię powstrzymujące ją. Zajęczała myśląc, że zamierzałem ją uderzyć.

-Żadnych kobiecych rąk! -stwierdziłem i kiwnęła głową jej głowa jeszcze raz gwałtownie się naszprycowała sprawiając, że zachichotałem

Szeroki uśmiech utworzył się na jej twarzy, ponieważ zobaczyła, jak się śmiałem.-Dziękuję tak bardzo! -krzyknęła przytulając mnie.

Właśnie stanąłem tam niezgrabnie nie wiedząc, co zrobić i warczałem.-Nie przytulaj mnie-wysyczałem sprawianie i szybko, że szybko się cofnęła.

-Co jest? -wydęła wargi.

-Nie jesteśmy 'rzeczą*' więc nie dotykaj mnie w ten sposób, -wymamrotałem, zastanawiając się jak jej na to pozwoliłem.

Jej twarz przez moment opadała, ale potem uśmiech jakoś  odnalazł swoją drogę powrotną... znowu; to mógł być uśmieszek.

-Może mogę myśleć o lepszym sposobie, aby podziękować Ci za wszystko co zrobiłeś dla mnie? -powiedziała przeciągając samogłoski i wolno przebiegając palec po moim tułowiu.

Złapałem się na to, co ona mówi i od razu poczułem, że twardnieje myśląc o ostatniej nocy.

Wiesz co? Jeśli będę trzymać ją tutaj równie dobrze może się przydać!

Robiliśmy to niemal co noc od tego czasu. Za każdym razem mówiła, że to za to, by mi podziękować. Zgodziłem się z tym, ponieważ nie znała ile gówna robiłem dla niej wtedy.


 Ciągle miałem tylu ludzi na plecach, przeszukujących mój dom w celu znalezienia jej. Musieliśmy uciekać tylekroć.


Pewnej nocy Alex miał kłopoty. Powiedział, że mam wybrać ona albo on, oczywiście wybrałem go.

 Ale też powiedział, że nie miał nic wspólnego z tym. Nie wiedziałem, co zamierza zrobić, więc po prostu niech sobie sam radzi.

 Kiedy dotarł do domu tej nocy powiedział mi, że miał powiedzieć jej, że będę chciał się z nią gdzieś spotkać. Jej bycie idiotką pokazało się i z nim poszła.


On związał ją  i powiedział, że to była niespodzianka. Rzucił na molo, posadził na ławce i zostawił.

 Czy mogę wrócić do niej? Nie

 Czy czuję się źle?Trochę ... ale nie na tyle,by wrócić do niej.

 Nawet po tym, jak zniknęła z naszego życia, nadal mieliśmy wrogów


Kiedykolwiek chciała by coś, czego dawniej spróbowałaby uwiodło mnie i aż lubiłem pieprzyć ją wtedy bezsensownie ....., ale konsekwencje nie były tego warte.
 

Wciąż jednak źle się z tym czułem i faktycznie rozważałem powrót do niej.

Ale potem Alex byłby prawie zabity z jej powodu, i przysiągłem nigdy więcej nie mieć ataku tej świadomej miłości.

Nie... do czasu gdy spotkałem Jazlyn.

Ponieważ szukałem jej, słyszałem kroki przebiegające za mną. Obróciłem się i prawie zderzyłem się z Marią.



-Co tu robisz? Zostaw mnie w spokoju! -wyjęczałem w irytacji.


-To jest tak erotyczne gdy jęczysz w ten sposób... uśmiechnęła się z wyższością wolno.

Jedynie wydałem z siebie znudzone westchnienie piorunując wzrokiem ją, mówiąc jej moimi oczami "spierdalaj"
 

Zamiast chociażby się obrazić, ona uśmiechnęła się.

-Maria, -zacząłem przewracać oczami, gotowy by  krzyknąć na nią. Zanim miałem szansy skoczyła na mnie mnie zmuszając mnie do napierania wargami na jej.

Moje oczy powiększyły się przy jej czynach i zepchnąłem ją. Najwyraźniej nacisnąłem ją kilka sekund za późno jednak słyszałem, jak gwałtowny wdech przychodził zza mnie.

Odwróciłem się naokoło by zobaczyć, jak Jazlyn potrząsała swoją głową z niedowierzaniem. Moja twarz złagodniała, ponieważ patrzałem na nią i zapomniałem, jak wszystko o fakcie, że Maria była ze mną, co gorsza.
 

Zanim mogłem wydobyć informacje ze swoich ust obróciła się i pobiegła.

[Jazlyn's POV] 

Nie mogę wierzyć co właśnie zobaczyłam! Po godzinach chodząc po wymyśleniu czegoś, zdecydowałam się dać Jasonowi szansę, by wyjaśnił skąd ja znał.

Potrząsnąłem swoją głową oczyszczającą myśli, zgaduję, że teraz wiem.

Odwróciłam się w inny kąt i przyśpieszyłam moje tempo ponieważ spostrzegłam, jak Jason plecami do mnie rozmawiał z kimś.
 

-To jest tak erotyczne, gdy jęczysz w ten sposób -stałam prawie za Jasonem i widziałam jak uśmiecha się wolno.Zamiast mówić, po prostu stał. Musiał zrobić coś dobrze w jej książkach*, bo uśmiechnął się szeroko.

-Maria, -zaczął wolno oczywiście mając zamiar powiedzieć coś innego.

Zanim miał szanse, ona zrozumiała jego aluzję i oczywiście wskoczyła na niego.

Sapałam, ponieważ przyjrzałam się, jak zaczęli wymieniać ślinę. Jason pośpiesznie zepchnął ją i odwrócił się wokół, by zobaczyć mnie 


Byłam zaskoczony nieznacznie sądząc z gniewu o jego twarzy wyraźnie obecny ponieważ został przeszkodzić ale wszystko, o czym mogłam pomyśleć było co właśnie zobaczyłam.

Potrząsnęłam swoją głową wolno z niedowierzaniem patrząc jak jego twarz zmiękczyła się do rodzaju spojrzenia litości.

Nie potrzebuję dupku twojej litości!

Nie chciałam być tam dłużej więc obróciłam się i pobiegłam.

Łzy płynęły w dół moich policzków, gdy czułam, jak moje serce pękało
 

Nie wiedziałam co mam robić, ale wiem jedno, ja z pewnością NIE opuszczę azylu razem z nim.

*** 
*rzecz- jako związek, bycie parą w slangu miejskim.
KURSYWĄ POKAZANE SĄ WSPOMNIENIA

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!

 PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM PRZEPRASZAM. TAK BARDZO PRZEPRASZAM, ŻE DOPIERO TERAZ DODAJĘ ROZDZIAŁ, ALE WCZEŚNIEJ SERIO NIE MIAŁAM CZASU. Mam zawalone tygodnie nauka już przez te pierwsze tygodnie. 

Ale don't worry, w piątek dam radę dodać następny także nie będziecie długo czekać na następny.
ALE MUSICIE ŁADNIE KOMENTOWAĆ. :) 


Kisses. E.

EDIT: Zapomniałam napisać co nieco o rozdziale. Więc rozdział jest o wspomnieniach Justina związanych z Marią i jego dawnych poczynaniach z nią.  I wcześniej zapomniałam dać kursywy do wspomnień.przepraszam, pewnie przez to rozdział był nie zrozumiały.

KORZYSTAJĄC Z OKAZJI PARE DNI TEMU STUKNĘŁA OKRĄGŁA LICZBA 530K WYŚWIETLEŃ!!!!!!! JESTEŚCIE NAJLEPSI. :)

34 komentarze:

  1. powiem szczerze, że nie za bardzo zrozumiałam ten rozdział, ale jest dobry;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział,czekam na więcej:)
    I zapraszam do siebie:)
    http://bad-bieber.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i czuje jakbys zrobila kopiuj wklej z tlumacza. Masakra. Albo robisz cos dobrze albo nie robisz tego wcale. A jezeli juz robisz to z tlumacza sprawdzaj czy zdania ukladaja sie w jakakolwiek calosc. Jak zaczelam czytac to juz na samym poczatku nie moglam polapac sie o co chodzi.
    To nie jest hejt. Chce tylko pomoc ci.
    @/shawty_xx_
    Ps. Jezeli ktos ma zamiar wyleciec z komentarzem typu. Nie odzywaj sie, skoro jestes taka madra sama to przetlumacz bla bla bla.
    Zapraszam do mnie: tlumaczenie-changed.blogspot.com
    X

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. calkowicie sie z tb zgadzam, tez nie rozumiem co najmniej polowy zdan...

      Usuń
  4. Czasami nie rozumiałam o co chodzi, bo zdania były źle ułożone etc a tak to dobry rozdział. Mam dzieje ze Jaz szybko mu wybaczy :) @justysia20003

    OdpowiedzUsuń
  5. czekam kochana na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham kocham kocham ! Dawaj szybko następny bo nie wytrzymam ! Kc <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to ff tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże :oo Jason ty lajdaku xd kocham to opowiadanie :**** / @rymowanki1d

    OdpowiedzUsuń
  9. OOO ale się porobiło :/ Mam nadzieje że Jason to szybko wyjaśni i będzie znowu dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny <3 czekam na next !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie spodziewałam sie że że pojawia się jego "byle" z przeszłości.było tak pięknie i się zepsuło. Gratulacje Justin. Karma jest suka

    OdpowiedzUsuń
  12. No nie ! Czemu znowu cos sie miedzy nimi popsulo? ;c

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyno, przestań kopiować całość z tłumacza, czy ty w ogóle czytalas ten rozdział? Wydaje mi się, że albo nie masz na to czasu i urzywasz tłumacza co jest totalnie bezsensowne w tym wypadku, bo jak bym chciala to też bym sobie tak mogla w tlumaczu wszystkie rozdziały przetłumaczyć, albo po prostu nie umiesz angielskiego na tyle by byc tlumaczka, no bez kitu, nic sie z tego nie da zrozumieć. Więc moze to czas aby pożegnać się z tą rolą?
    + zle sie czyta, jesli kazde zdanie zaczyna sie od nowej linijki, to o wiele wydluza czas fzytania i miesza, traci się wątek. Ogółem zmiany dokonane przez ciebie tutaj, nie są dobre. Przemysl to i zalezy mi na twojej odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha ha ha. Połowy nie zrozumiałam.
    + Blair daje dobrą radę. Nie wiem czy kopiujesz czy tak tłumaczysz, ale niektórych zdań nie da się zrozumieć. ++ Zaraz napiszesz,że mogłabym sama sobie tłumaczyć, ale to nie tylko moje odczucie. Cóż pewnie mój komentarz zostanie usunięty,ale proszę Cię byś o tym pomyślała :)
    H.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetne aw <3
    zapraszam na http://school-of-emotions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. to jest swietne!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. ,,Ta historia nie ma prawa mieć szczęśliwego zakończenia." http://never-go-away.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny, ff! Wow! Dodaj szybko kolejny! Prooooszeeeee!

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, ja też muszę powiedzieć, że tłumaczenie nie jest za dobre.. nie da się za wiele zrozumieć.. swojego czasu robiłam jedno z tłumaczeń i rzeczywiście, albo robi się to z sensem albo wcale. Nie chcę żeby ktoś pomyślał, że hejtuje bo nie o to tu chodzi ale to nie jedyny taki rozdział, gdzie ciężko jest cos zrozumieć. Szkoda bo wcześniej tłumaczenia były świetne..

    OdpowiedzUsuń
  20. musze przyznac,ze naprawde zaskoczylas mnie tym rozdzialem... w negatywnym znaczeniu. czytajac twoje opowiadanie nieczesto mialam wrazenie, ze korzystasz z tlumacza, ale tym razem zdanie sa tak totalnie nieskladne,ze podejrzewam,ze rodzial ten skopiowalas i wkleilas z tlumacza google. podczas kiedy opisujesz wszystko jej oczami pojawiaja sie slowa jak "jestem zaskoczony" itp. ciezko polapac sie co sie dzieje, nie wspominajac juz o tym ze wiekszosc zdan czytalam po kilka razy i nadal nie rozumiem o co w nich chodzi. jednym slowem - totalna masakra. przez chwile zastanawialam sie czy nie dalas komus rozdzialu do tlumaczenia. moze po prostu nie mialas czasu zeby go przetlumaczyc, ale jest fatalny i my naprawde wolelibsmy poczekax na rozdzial tydzien dluzej niz przeczytac cos co uzyskalibysmy wpisujac angielska wersje do tlumacza, poniewaz tlumaczenie poprzez google to nie sztuka. no nic licze na to ze kolejny bedzie lepszy,bo to strasznie zniecheca do czytania, a fabula jest naprawde ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej tłumaczyła to inna osoba.

      Usuń
  21. Kurde ,drama.. :/
    Oby w następnym rozdziale się pogodzili! Kocham to ! <33

    OdpowiedzUsuń
  22. Swietne! zapraszam do siebie black-angel-jb.blogspot.com ♡

    OdpowiedzUsuń
  23. Lepiej odpuść sobie to 'tłumaczenie'...

    OdpowiedzUsuń
  24. super ♥ kiedy kolejny?

    OdpowiedzUsuń
  25. http://finallyagoodjustinbieberfinnalove.blogspot.com/ zapraszam soryy za spam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne opowiadanie, jeżeli chciałabyś mieć do niego niesamowity zwiastun zapraszam na strone http://zwiastuny-dla-blogow.blogspot.com/ ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  27. therightman-fanfiction.blogspot.com

    Nietypowe fanfiction w roli głównej z Justinem Bieberem :)
    Znają się od zawsze. On starszy od niej o trzy lata, przystojny, umiejący się zachować, ona młodsza, ładna i wysportowana. Po dwóch latach rozłąki spotykają się ponownie i zaczynają inaczej siebie postrzegać. Próbują bronić się przed obezwładniającym ich uczuciem.
    Dlaczego, skoro oboje są młodzi, piękni i wolni?
    Może dlatego, że są... rodzeństwem?

    OdpowiedzUsuń

Followers