poniedziałek, 24 lutego 2014

43. Not Safe

Kiedy w końcu otworzyłam powieki słońce już zachodziło. Usłyszałam dźwięk lekkiego chrapania i odwróciłam się aby zobaczyć Szumowinę śpiącego z głową na ręku siedzącego na krześle obok mnie. A ja byłam... na szpitalnym łóżku? Zachodziłam w głowę próbując pojąć co się stało. Nie pamiętam niczego przed moim przybyciem tutaj. Mój wzrok padł na zwinięty kawałek papieru leżący na stoliku nocnym i wszystkie moje wspomnienia wróciły. Rozejrzałam się gorączkowo próbując dostrzec czy coś wyskoczy z cienia.
-Szumowina - wyszeptałam -Szumowina! - powiedziałam odrobinę głośniej.
Nic... nawet nie drgnął.
-Szumowina - wyszeptałam ponownie potrząsając nim. 
-Huh? Co? - wymamrotał sennie 
Bardziej nim potrząsnęłam. Jeżeli miałby jakieś włosy, pociągnęłabym za nie. Ostro? Może, ale to nie tobie grożą śmiercią. Byłam teraz zupełnie wstrząśnięta. Szumowina otworzył oczy, a jego głowa wystrzeliła w górę powodując, że moja ręka cofnęła się szybciej niż błyskawica. 
-Boże, wystraszyłeś mnie! - wzięłam głęboki oddech przykładając dłoń do piersi.
Spojrzeliśmy na siebie, a następnie nasze oczy padły na notatkę.
-Czy ty...?
-Przeczytałeś to? - dokończył za mnie - Tak. - odpowiedział z cieniem niepokoju w głosie. Ciężko westchnęłam wybierając przyglądanie się bardzo interesującym pęknięciom w podłodze. 
-Co robimy? - wyszeptałam
-Cóż, zanim cokolwiek zrobimy musimy się dowiedzieć kto to zrobił. - zaczął
-To musi być ktoś, kto dokładnie wie co się stało. - zamyśliłam się.
Szumowina potrząsnął głową.
-Nie koniecznie.
Spojrzałam na niego zmuszając go do kontynuowania. 
-Cóż, notatka istotnie nie powiedziała nic o tym co się stało. Jest o tym, że myślisz, że byłaś bezpieczna. Mam na myśli... już spotkałem kogoś, kto nie wie co ci się przydarzyło. To może być jakikolwiek dziwak. - wzruszył ramionami. Powoli skinęłam głową zdając sobie sprawę, że Szumowina miał rację. 
-Myślę, że porozmawiam o tym z Jim'em. - zaczęłam wstawać z łóżka. 
-Uhh.. - Szumowina zaczął niepewnie. Odwróciłam się rzucając mu pytające spojrzenie. 
-Naprawdę uważasz, że to dobry pomysł, żeby rozmawiać z Jim'em samemu? 
Przełknęłam ślinę. Nie myślałam o tym wcześniej. Ale Jim nic by nie zrobił, prawda? 
-Mam na myśli, Jim wydawał się wkurzony gdy znalazł ciało Matt'a. - kontynuował - i po prostu... zanim nie będziemy pewni kto to robi, nie sądzę, że powinniśmy ufać komukolwiek.
Myślałam przez chwilę. 
-Cóż.. a co z lekarzem, który mi to dał?
Podniósł głowę przetwarzając nowe informacje.
-On stał tutaj i czekał aż to otworzę, to było straszne! - zawołałam potrząsając głową. Podnieśliśmy nasze głowy w zgodzie. Spojrzałam w kierunku Szumowiny, który rzucił mi porozumiewawcze spojrzenie po czym podskoczył i ruszył w kierunku drzwi. Poszłam za nim, nie bardzo chcąc zostać w pokoju sama. Biegł korytarzami, a ja pokuśtykałam za nim próbując go dogonić. To zaczynało być trudne, widząc, że musimy zbiec przez dwie klatki schodowe w dół. Dotarliśmy na parter w sam raz, aby zobaczyć kogoś biorącego coś od lekarza i zaciągającego kaptur na głowę. 
-Hej, to on! - krzyknęłam w momencie, kiedy mężczyzna ruszył w kierunku drzwi prowadzących na ulicę. Przyspieszyliśmy tempo, zmuszając go by odwrócił się w naszą stronę. Odwrócił się, a następnie spojrzał na nas z niedowierzaniem. Jego oczy rozszerzyły się po czym zerwał się do biegu. Wypadł przez drzwi i skręcił w zaułek chcąc nas zgubić. Na jego nieszczęście, Szumowina biega szybciej. Skręcił w kolejny zakątek i próbował otworzyć swój samochód. Szumowina chwycił go za bluzę i pociągnął z powrotem. 
-Kim ty kurwa myślisz, że jesteś?! Myślisz, że możesz pieprzyć się z moją rodziną, huh?! Moją rodziną?! - wrzasnął pchając go na samochód i wyłączając alarm. 
-To nie byłem ja, przysięgam! - błagał, unosząc ręce w geście obronnym. Szumowina ponownie go popchnął zanim zbliżył się do jego twarzy. 
-Mów! - warknął
-Dobra, s-słuchaj, uh.. to jest to, co się stało. - wyjąkał mężczyzna. -Byłem tutaj, rozmyślając o swoim interesie, sprzedając cracki*, a ten koleś podszedł do mnie. Był ubrany dość elegancko. Myślałem, że zamierza mnie bić czy coś.. spanikowałem, okay? On nawet wiedział, że moje pierwsze imię to Larry! Nikt go nie zna! Powiedziałem, że zrobię cokolwiek będzie chciał... - facet spojrzał w dół, lekko kręcąc głową. -Powiedział, że wszystko co muszę zrobić to dostarczyć tą notatkę do pokoju 406 w szpitalu. Powiedział też, że mam tego nie czytać po czym dał mi ten pierścionek w razie kłopotów. Śliczny drobiazg. Powiedział mi, że był warty tych pieniędzy.
Dostał... pierścionek? Spojrzałam w kierunku Szumowiny. Jego wyraz twarzy wyglądał zupełnie jak mój, co znaczy, że myślał o tym samym co ja. 
-Pokaż nam pierścionek. - stwierdził stanowczo Szumowina.
-Ale.. 
-Już! - wrzasnął. Mężczyzna pospiesznie wyciągnął go z kieszeni, a mi zaparło dech w piersiach na jego widok. To była obrączka, którą Jim wyciągnął z kieszeni Matt'a! Powoli odwróciłam głowę na dźwięk odpalanego samochodu. Przymrużyłam oczy żeby zobaczyć kto to był. To był Jim... Jim odjeżdżał! Szturchnęłam Szumowinę i wskazałam na ruszający pojazd.
-Hej! - Szumowina krzyknął wbiegając przed samochód. Jim skręcił i zatrzymał się tuż przede mną. 
-Patrz gdzie idziesz, mogłem cię przejechać! - zawołał
-Oh, więc on zamierza po prostu udawać niewinnego... - Szumowina powiedział pod nosem. Rzuciłam mu spojrzenie, wyraźnie mówiące 'zamknij się' i zwróciłam się z powrotem do Jim'a, który niecierpliwie stukał palcami w deskę rozdzielczą. Zdecydowałam od razu przejść do rzeczy. 
-Gdzie jedziesz?
Tak, wiem. Prawdopodobnie zastanawiasz się jak zamierzałam zapytać go wprost, prawda? Ale o ile wiem, Jim nie przyłapał mnie na tym, że wiem o wszystkim i teraz chciałabym żeby tak zostało. Zaskoczony zadanym pytaniem spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
-Zamierzam dać Joannie pierścionek.
Przełknęłam gulę tworzącą się w moim gardle i nerwowo szurałam stopami. Czy on właśnie nas okłamał? Wtedy jego wzrok padł na chłopaka naprzeciwko nas znanego mi jako Larry, który opierał się o, rozbity teraz samochód i wyglądał na naprawdę wyczerpanego. Jego twarz spoważniała, a uścisk na kierownicy się wzmocnił. Łobuzerski uśmieszek ozdobił jego twarz, po czym rzucił mi ostatnie spojrzenie.
-Do zobaczenia później. - przekręcił kluczyki w stacyjce z wciąż widocznym uśmiechem na twarzy. Szumowina odskoczył w tył od samochodu.
-Ty chory skurwysynu!
Jim odwrócił się, jakby dopiero co zauważył Szumowinę. Zanim zdążyliśmy się ruszyć trafiły w nas spaliny pozostawiając nas w kłębach kurzu. Upadłam na kolana chowając twarz w dłoniach. Źle, to naprawdę źle! Nie masz pojęcia jak bardzo chcę teraz Jasona. Tylko żeby mieć świadomość, że tu jest i powie, że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli wiem, że nie będzie. 
-Ja tylko.. uh, tak... - Larry odezwał się zanim ruszył biegiem w innym kierunku. 
-Chcesz zostać dzisiaj na noc w motelu? - Szumowina przykucnął obok mnie, a ja potrząsnęłam głową.
-Myślę.. Będę się czuła bezpieczniej w szpitalu.. Wiesz, z ludźmi.
Westchnął ale skinął głową ze zrozumieniem pomagając mi wstać. 
-Ale ty możesz iść. Wiesz, zrozumiem, jeśli nie będziesz chciał spędzić nocy w szpitalu. - lekko się uśmiechnęłam próbując sprawić, by poczuł się lepiej. 
-Nie, jest okay. I tak cały czas tylko bym się martwił. - spuścił głowę z niezadowoleniem. -Po prostu... kiedy myślę, że wszystko w końcu jest dobrze, zawsze musi wydarzyć się coś złego. - spojrzał w dół 
-Przykro mi. - wyszeptałam
-To nie twoja wina. - zapewnił mnie po czym poprowadził z powrotem do mojego pokoju. -Jeżeli będziesz czegoś potrzebować, obudź mnie. - uśmiechnął się i usiadł na kanapie. Położyłam się na zaskakująco wygodnym łóżku, ostatecznie zasypiając. 

Czułam jak ktoś mną potrząsa ale zignorowałam to nadal śpiąc. 
-Jaz - ktoś wyszeptał
Moje oczy automatycznie się otworzyły, znam ten głos!
Mężczyzna zaśmiał się lekko.
-Jason? - zawołałam
-Tutaj. - odpowiedział wychodząc zza zasłony.
-O boże, myślałam, że nigdy więcej cię nie zobaczę! - krzyknęłam rzucając mu się w ramiona. Westchnęłam czując jak mnie przytula. 
-Jaz, mogę tu być tylko przez chwilę.
Zmarszczyłam brwi w zmieszaniu. 
-Dlaczego? Coś nie tak?
Zauważył mój wyraz twarzy i wpił się w moje usta próbując sprawić bym poczuła się lepiej.
-Nie jesteś tu bezpieczna. - wyszeptał - Musisz stąd uciekać. - urwał rozglądając się smutno. Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale on mnie uprzedził.
-Nie ufaj nikomu! - słowa, które opuściły jego usta były jak trucizna niszcząca spokojne, letnie dni i w jakiś sposób zdołały mnie przestraszyć bardziej niż kiedykolwiek co innego. Oparł ręce na moich ramionach i ścisnął je uspokajająco zanim przyciągnął mnie do krótkiego i słodkiego pocałunku. 
-A teraz, obudź się... - wymamrotał w moje usta. 
Obudź się? Co ma na myśli mówiąc obudź się? Zastanawiałam się.
-Obudź się! - powtórzył. -Obudź się... obudź się... obudź się..

-Obudź się! - wystrzeliłam w górę, dziwnie rozczarowana, że to był tylko sen. Rozejrzałam się dookoła z zamiarem znalezienia sprawcy ale widziałam tylko Szumowinę. Na jego twarzy malowało się zaniepokojenie. 
-Co? Co się stało? - rzuciłam w panice, a on położył mi poranną gazetę na kolanach. Moje oczy rozszerzyły się gdy czytałam artykuł na pierwszej stronie na głos. - Joanna Cortez, 29 lat. Została znaleziona martwa w swoim apartamencie. Jej ciało było bardzo zniekształcone, co uniemożliwiało rozpoznanie zwłok. Policja nadal prowadzi dochodzenie ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że... - przestałam czytać potrząsając głową ze strachem i obrzydzeniem. Reszta artykułu mówiła o tym, że podejrzewają o to jej narzeczonego Matt'a, który zaginął. Ale to oczywiście nie było możliwe, ponieważ on leżał martwy w Uwharrie National Forest. 
-Wstawaj, wynosimy się stąd i nie przyjmuję "nie" jako odpowiedzi. - Szumowina stwierdził, patrząc na mnie z ostrzeżeniem, nie chcąc się kłócić. -Tu nie jest bezpiecznie. - powiedział
-Wiem. - wyszeptałam -Myślisz, że Jim...? - urwałam nie chcąc kończyć zdania.
-Oh, nie mam wątpliwości. - przytaknął - Nie wiem co on miał przeciwko Joannie ale jeśli my będziemy następni nie zamierzam zostać w tym budynku, który on zna jak własną kieszeń.



***



*crack - forma kokainy, przeznaczona do palenia

yo misiaki, tu nowa tłumaczka justinstype
chcę się z wami oficjalnie przywitać bo od teraz będziecie musieli mnie, chcąc nie chcąc, znosić.
mam nadzieję, że spodoba wam się moje tłumaczenie.
życzę miłego czytania i do 46!

zapraszam na mojego twittera 
@justinstype x

37 komentarzy:

  1. Zaczyna się dziać ciekawe co bedzie dalej !
    Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny rozdzial. Nie moge sie doczekac kolejnego x

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG *__* Fajnie by było gdyby rozdziały zawsze się tak pojawiały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wypowiem się w imieniu innych tłumaczek ale ja zawsze będę starała się dodać nowy rozdział tydzień po poprzednim x

      Usuń
  4. Genialny! *.*
    Nie mogę doczekać się nexta! <3
    Ciekawe co będzie dalej.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny <3 oby tak dalej... <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku idealny rozdział. Czekam na następne. Mam nadzieje, że akcja się rozwinie i dowiemy się kto ich zaczyna nękać :)
    H.

    OdpowiedzUsuń
  7. oooo hej! bardzo się cieszę, że będziesz tłumaczyć to opowiadanie:D
    rozdział świetny i nie mogę doczekać się kolejnego, dziękuje :*

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdział świetnie przetłumaczony ;) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu to wszystko jest chore ;x
    Czekam na nn <3
    @scute4

    OdpowiedzUsuń
  11. Never Say Never kiedy kolejny rozdział na tym blogu co będzie dalej z Emily?? już nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś cudownego! Tłumacz dalej x

    OdpowiedzUsuń
  13. omg, świetny :D
    A ile zostało rozdziałów do końca ? :o
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. razem jest 70 więc zostało 37hihi x

      Usuń
  14. czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg jaki świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  16. O Mój BOOŻEE.. To jest takie yhagnsjwoanuenxuzwyseby. *o*. Straasznie dziękuję Wam wszystkim za tłumaczenie! Jesteście cudowne! A opowiadanie? Boskie po prostu! :D pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my dziękujemy wam bo wyświetlenia i komentarze motywują x

      Usuń
    2. a kto teraz tłumaczy?:D

      Usuń
    3. są trzy tłumaczki @bixbsio @DameMils i ja, @justinstype x

      Usuń
  17. :D
    jason niech przyjedzie do niech . Stesknilam sie za nim :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Noiech jason wpadnie do noch !!! Mam nadzieje ze zyje xd oby byli razem :o

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie dość, ze tak dobrze tłumaczone to jeszcze szybko. Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiesz jak się cieszę, że podoba ci się moje tłumaczenie! to mój pierwszy rozdział i szczerze, bałam się, że coś spieprzyłam więc to dużo dla mnie znaczy, dziękuję. kocham was xox

      Usuń
  20. Zostałaś nominowana do Liebster Award więcej u mnie:
    http://holidayloveandmore.blogspot.com/2014/03/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Znalazłam to opowiadanie niedawno i tak mnie wciągnęło że nie mogłam się oderwać, w każdym rozdziale coś się dzieje i z każdym rozdziałem jest coraz ciekawiej :) Kocham to opowiadanie!
    Ciekawe co teraz dzieje się z Jasonem i gdzie ucieknie Jaz :) @Yo_Nigga__

    OdpowiedzUsuń
  22. jejku kiedy następny

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepraszam że ostatnio nie komentowałam ale długo mnie nie było a potem byłam tak ciekawa dalszego ciągu że nie potrafiłam się zatrzymać :) ale wiedz że każdy rozdział czytałam bardzo dokładnie

    OdpowiedzUsuń
  24. Dzieje się :>

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow wow wow *.*

    OdpowiedzUsuń
  26. O kurde boje się :c

    OdpowiedzUsuń

Followers