wtorek, 2 lipca 2013

27. Some Kind Of Cult

Stałam z szeroko otwartymi oczami gdy sześciu pokaźnych rozmiarów mężczyzn, włączając Henry'ego zebrało się wokół mnie z drobnym zainteresowaniem. 
Cóż, wszyscy oprócz Henryego który wyglądał na poważnie wkurzonego tym, że Jason zdołał go nabrać.
Nerwowo przebiegłam po nich wzrokiem, wszyscy mieli podobne rysy, takie same twarze, takie samo doprowadzające do obłędu spojrzenie aż po taką samą łysą skórę głowy. Jedyną rzeczą którą się różnili był ich wiek. Widać było, że Henry zdecydowanie jest najstarszy, reszta była różna, z pewnością młodsza niż on. 
Czy to był jakiś rodzaj kultu? Najmłodszy wyglądał na prawie w moim wieku, może tylko kilka lat starszy. 
Co on im zrobił, co zrobił żeby tacy się stali? Czy może od początku tacy byli?
Widok był przerażający,  gdy patrzeli na mnie pożądliwie sprawiając że wierciłam się niewygodnie pod ich intensywnym spojrzeniem.
Każdy z nich miał szczególny błysk w oku gdy obserwowali jak Henry przenosi swój wzrok z Jasona na mnie, każdy z ciekawością zastanawiał się co miał zamiar z nami zrobić.
Twarz Henry'ego była powykręcana z wściekłości gdy nagle to się zmieniło w coś, co wyglądało jak całkowite przeciwieństwo.
-Cóż, wygląda na to że już nie musimy utrzymywać McCann'a przy życiu!- powiedział wesoło.
Poczułam ukłucie w żołądku gdy sobie to uświadomiłam. Mężczyźni którzy go otaczali wiwatowali  kiwając głową z aprobatą.
-C-co masz na m-myśli?- przełknęłam ślinę.
-Nie bądź idiotką.- najmłodszy z nich wyskoczył.- Nawet ty musiałaś wiedzieć, że utrzymywaliśmy go przy życiu dlatego że miałaś nie żyć!-kontynuował.-Wygląda na to że to schrzaniłaś.- stwierdził zadowolony z siebie.
Wyczułam ruch w dalekim kącie; moje oczy podążyły w tamtą stronę i zauważyłam że Jason wstawał.
Szybko odwróciłam wzrok nie chcąc by dowiedzieli się co właśnie zobaczyłam.
Odwracając głowę coś wpadło mi w oko. To był błysk światła... światło odbijało się od czegoś.
Mój mózg odbierał to, że ktoś mówił, ale ja ledwie słuchałam. Byłam zbyt zajęta nadwyrężaniem swoich oczu próbując dostrzec czym była długa metalowa rzecz w dalekim, prawym kącie.
Moje oczy powiększyły się gdy uświadomiłam sobie co to, oczywiście... Jak mogłam być tak głupia by wcześniej tego nie zauważyć!
Zostawili tutaj strzelbę! Niestety nie mogłam próbować ją chwycić z nimi patrzącymi na mnie.
Nagle poczułam jak coś mocno uderzyło w moje plecy i moja twarz została brutalnie chwycona.
-Patrz na mnie gdy do ciebie mówię, CZY TO ZROZUMIAŁE?!- Henry wywrzasnął oddychając wzdłuż mojej szyi.
O cholera... Mam nadzieję że nie widział na co patrzę!
-Powiedziałem, czy to ZROZUMIAŁE DO CHUJA?- uderzył mnie mocno w twarz i wtedy uświadomiłam sobie, że nie odpowiedziałam.
Skrzywiłam się gdy jego twarda jak kamień dłoń miała styczność z moim ciałem.
-Przepraszam.- wyszeptałam próbując kontrolować swój głos.
Warknął z gniewu i znowu mnie uderzył.
-Nie przypominam sobie żebym pozwalał ci rozmawiać!- wypluł.
Okej... co do cholery? Ten głupi, tępy sukinsyn pyta mnie czy „zrozumiałam”. Uderza mnie gdy mu nie odpowiem, a gdy odpowiem to też to robi!
Oczywiście że niczego z tego nie powiedziałam mu prosto w twarz, zbyt bardzo się bałam.
Bałam się gdy to był tylko on, a co dopiero z piątką innych! Nie mogłam znowu przeprosić, bo pewnie zrobiłby coś o wiele gorszego gdybym przemówiła, więc potulnie pokiwałam głową.
Ogarnęła mnie panika kiedy wszyscy mnie otoczyli, blokując wszystkie próby ucieczki jakie mogłam podjąć.
-Henry!-powiedziałam głośno.
-Co?!-fuknął nieznacznie rozdrażniony i wyraźnie znudzony tym że jeszcze nic się nie stało. 
Sygnalizując im by przestali robić to co robili, spojrzał na mnie oczekując odpowiedzi.
Moje usta otworzyły się i na powrót zamknęły. Tak naprawdę nie miałam nic do powiedzenia, chciałam tylko zyskać na czasie. Właściwie nie spodziewałam się że mi odpowie.
-WIĘC?!- krzyknął zdenerwowany tym że wciąż nic nie powiedziałam. Mój mózg pracował jak szalony próbując coś wymyślić, ale miałam pustkę w głowie.
Machnął ręką by kontynuowali. Jeden z nich podszedł do mnie od tyłu i poczułam jak pozbywa się mojej marynarki. Młodszy zaczął szarpać za koniec mojej koszulki. 
-Nie!-krzyknęłam. Henry znowu ich zatrzymał mamrocząc, że to co mam do powiedzenia lepiej niech będzie dobre albo będzie kłopot.
-Kim oni są?- wyszeptałam spuszczając wzrok.
-Jakby to był twój pieprzony interes!- zakpił. Wzdrygnęłam się na dźwięk jego głosu, ale tak czy inaczej podniosłam głowę by na niego spojrzeć.
-Cóż, jeśli m-mam umrzeć to r-równie dobrze mogę wiedzieć kto mnie zabił.- powiedziałam najspokojniej jak umiałam.
-Widzisz, to właśnie co jest źle z tą pieprzoną ludzką rasą! Wszyscy z nich zasługują na wolną, bolesną śmierć... pojedynczo... kiedyś to urzeczywistnię.- wymamrotał bardziej do siebie, wstając.
-Jakie jest twoje imię dziewczyno?- zażądał. Nie ma mowy żebym powiedziała mu jak mam na imię. Czy on myśli że jestem idiotką?
Nie mam zamiaru podawać mu na dłoni klucza do wytropienia mojej rodziny. Otworzyłam usta by coś zmyślić, gdy jeden z mężczyzn przemówił przede mną.
-To Jazlyn czy jakieś gówno... Słyszałam jak chłopak mamrotał je w śnie.
To wydawało się przyciągnąć zainteresowanie Henry'ego ponieważ spojrzał w stronę Jasona.
-To Jazlyn McAdams!- praktycznie wykrzyczałam zwracając uwagę ich wszystkich na mnie co było dokładnie tym czego chciałam.
Więc skłamałam o swoim nazwisku.... brawo dla mnie! Nie ma mowy żebym powiedziała mu, że tak naprawdę to Deremica!
Deremica to nazwisko mojej mamy. Dała mi wybór pomiędzy jej a taty i to co wybrałam.
Tak, wolę nie mieć nazwiska po nieuczciwym, kłamiącym draniu, który nas porzucił. Dziękuję bardzo.
Zastanawiałam się co by pomyślał gdyby wiedział co mi się przydarzyło... żałowałby że nas zostawił? 
-Co za cholernie głupie imię! Myślę, że wolę nazywać cię suką... tak to będzie twoje nowe imię, suko.- Henry uśmiechnął się szyderczo sprawiając że reszta się zaśmiała. 
Odwróciłam swój wzrok na podłogę niezdolna do powstrzymania łez. Kiedy zobaczył jak bardzo mnie zranił, uśmiechnął się jeszcze szerzej!
-Więc suko, chciałbym żebyś poznała moich synów.- skinął w kierunku pięciu mężczyzn stojących przede mną.
Moje oczy szeroko się otworzyły, a szczęka opadła. Co do cholery?!


asjhgytsdf skończyłam to tłumaczyć, serio myślałam że mi się nie uda bo jestem cholernie leniwym dzieckiem, caaaaaaaały dzień śpię. jestem głupia wiem wiem, przepraszam że nie dodaję często. muszę się ogarnąć, obiecuję że to zrobię, a teraz pozostawiam Wam rozdział 27, w którym nie ma zbyt wiele ciekawego but whatever. lol ok nic. kocham Was, wiecie? aw. przepraszam za błędy, udanych wakacji. ja swoje spędzam pod kołderką x 


44 komentarze:

  1. Oejejejeje ;o Boje sie :C

    OdpowiedzUsuń
  2. booże , nienawidze HENREGO , marze o tym aby uciekli i żyli długo i szczęśliwie :c tak wiem , rozmarzyłam się trochę :DD

    OdpowiedzUsuń
  3. o mój boże ;o
    miłych wakacji, ja swoje również spędzam pod kołderką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ten Henry jest nieźle popieprzony.... @Justeliaa

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdrgchydfh haha nie bój sie ja też. jak szaleć to szaleć co nie? haha:D kocham cię. @EachDayIsDrive

    OdpowiedzUsuń
  6. Joooj !! Jak ten Henry mnie denerwuje ghrrr :/

    OdpowiedzUsuń
  7. I jak zwykle drama na końcu :o xd
    @hejtujbicz

    OdpowiedzUsuń
  8. boooże co za masakra o.O biednaa ale Justin ją uratuje na pewno <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ty kochany leniuszku :*

    OdpowiedzUsuń
  10. jezu co on ma synów :o oby Jason ja uratował!!
    @itsMaggiex

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny. <33

    OdpowiedzUsuń
  12. ach ty leniu :* moja krew, haha.
    warto czekać na twoje rozdziały, bo każdy jest niesamowity :)
    czekam na NN
    @smileedems

    OdpowiedzUsuń
  13. ile rozdziałów ma to opowiadanie ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Wcale nie jesteś głupia ! Dziękuję że tłumaczysz choć wcale nie musisz !!! < 3 czekam na nn !!;D

    OdpowiedzUsuń
  15. kocham to! awwwwwww*-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Agsfaffaghagaga <3 Henry jest ostro popieprzony. ;x

    OdpowiedzUsuń
  17. Henry ma dzieci o.O
    O kurwa...
    Jestem mega ciekawa co dalej ^.^
    Dziękuję za rozdział, buziaki, kocham cię <3

    @NowSuitUp

    OdpowiedzUsuń
  18. Synowie Henrego! :O o mamusiu! Toć to nie powinno w ogóle istnieć xd
    Mam wielką nadzieję, że Jason szybko ich z tej sytuacji wyciągnie :x
    Nie mogę doczekać się 28 c: dziękuję, że tłumaczysz i to tak umiejętnie.
    ~ @Ally_Belieber_

    OdpowiedzUsuń
  19. drama drama drama :((

    udanych wakacji pod kołderką, leniuszku kc

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja swoje wakacje spędzam tak samo jak ty więc nie jesteś sama ;>
    A co do rozdziału to boski <3

    OdpowiedzUsuń
  21. jeeju
    czekam na kolejny rozdział
    a ja swoje wakacje spędzam na siłowni <3
    @ShawtyManeJB98

    OdpowiedzUsuń
  22. Jay cos im zrobi tak mysle, bo to przeciez nie moze byc cholerny koniec.
    to fajnych wakacji zycze! Ja swoje spedze na silowni, zumbie, tbc, saunie itp xd love U
    @GrandMcBer

    OdpowiedzUsuń
  23. o matko, synów? o kurna, robi się coraz bardziej ciekawie. już nie mogę doczekać się co będzie w następnym rozdziale :) miłych wakacji <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Suuper *-* Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej :) Czekam na nn. Zapraszam do siebie --> http://only-death-will-hang-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Martwię się o Jazlyn i Jasona .. :C
    Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej
    .. i jeszcze jedno , chcę Ci podziękować za to, że tłumaczysz ♥ Kocham Cię x

    OdpowiedzUsuń
  26. OMG wiem co bedzie dalej ;-;

    OdpowiedzUsuń
  27. :c Jezu !!! Zżera mnie ciekawość co będzie dalej :))

    Dzięki, że tlumaczysz xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Boże kto by chciał mieč z nim dzieci, prosze cię xd hahahaha
    ROZDZIAŁ Świetnnny xd

    Czekam na nn xd

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow. To Henry na dzieci?! Rozdział genialny. Czekam na NN.

    OdpowiedzUsuń
  30. Haha , jestem ciekawa ktora kobieta chciala by miec dzieci z henrykiem , haha rozdzial swietny czekam NN <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Synowie, ciekawe :P
    boję się o Jazlyn i Jason'a. :c
    mam nadzieję ,że wszystko się niedługo ułoży. :)
    czekam z niecierpliwością na nn *.*

    OdpowiedzUsuń
  32. W moich marzeniach On przychodzi, uśmiecha się niczym słońce. Przytula delikatnie, ale z siłą herosa i szepcze cichutko: "wszystko jeszcze będzie dobrze''. Zamkniętymi oczami wpatruje się w niego chcąc w to wierzyć ...i wierzę.

    Jeżeli zainteresował Cię ten kawałek, to serdecznie zapraszam na http://do-not-say-anything.blogspot.com/.

    Mam nadzieję, że wpadniesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  33. zapraszam na bloga http://the-two-faces-of-ones-face.blogspot.com/ jest to opowiadanie o Justinie :) Jest już 7 rozdział ;) była bym wdzięczna za zostawianie swojej opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. WSPANIAŁY !


    kocham to ♥
    czekam nn ;)

    Całujee Loolaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  35. cholera, to jest genialne! kocham to *-* @beadlesbabyyy

    OdpowiedzUsuń

Followers